This entry was posted on niedziela, sierpień 24th, 2008 at 13:35 and is filed under Kosz. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Nie mam ostatnio weny na pisanie, a powinienem być twórczy na zapas, tworzyć na akord tematyczne wartościowe artykuły. Ale nie tylko na tej płaszczyźnie jestem wypluty.
Przez ostatnie pół roku nie mogłem normalnie zasnąć z powodu problemów, które ciągnęły się za mną jak smród po gaciach. No więc ja i siostra mojej drugiej połówki nigdy się nie trawiliśmy specjalnie. Dziewczynie powinęła się noga jakiś rok temu. Pomyślałem sobie, przyszedł czas podam rękę a może z wroga sobie zrobię przyjaciela - zamieszkała u nas przez jakiś czas. I ech … szkoda gadać o naiwności… Jeszcze trochę i skończyłbym z nożem w plecach…
A do tego jeszcze głupie choróbsko które się przypałętało dwa lata temu i ciągle trzyma. Gdybym był starszy, to pewnie byłoby to ostatnia choroba jaką bym przechodził. Niestety jestem za młody i nadal żyję… i mam szansę wyzdrowieć…
Ugh to tyle wylewania z siebie smutków, brrr…
Jak znajdę tylko chwilę czasu to się poprawię i coś napiszę …
Jak znajdziecie chwilkę to napiszcie o czym chcielibyście żebym pisał …
sierpień 26th, 2008 at 14:25
Zabrzmiało jak tytuł filmu Polańskiego ” Nóż w wodzie” Zdrowiej i nie daj się chorobie.Pisz co chcesz .Co Cię gryzie co cieszy. Takie tam spostrzezenia. Ja puszczam papierowe łódki na wodę.Buziaki,:)
sierpień 26th, 2008 at 21:52
Tak to juz czasem bywa, z jednymi dogadujemy się od razu, a innych nie jestesmy w stanie zrozumieć. Najwazniejsze, że noże jednak pozostały na swoim miejscu. Wniosek jest jeden - trzeba coś w tej sprawie jednak zrobić - myślę o siostrze Twojej połówki. Jakby na to nie patrzeć to rodzina. Ciekawi mne jak rozwiążesz sprawę. Trzymam kciuki i zyczę pomysłowości.
sierpień 27th, 2008 at 10:22
Lo matko, rzeczywiscie posepnie jakos u Ciebie….
sierpień 29th, 2008 at 06:39
no właśnie - z braku laku, a teraz z braku braku laku lub inaczej z nadmiaru nie piszę by się nie wypisać, rozpisać i znów odczuwać brak
jednak wolę siebie dla siebie, może za jakiś czas… 